poniedziałek, 30 grudnia 2019

Szron



Gładko sunę w niewidoczną, chłodną, międzygórską jeziora toń.
Jak On mnie wzywał, tak idę. Skądkolwiek wołał, zmierzam doń.
Nad wszelką wątpliwość, drogi się nasze nie skrzyżują. Teraz ani nigdy.
Nad wszelką wątpliwość, to nie pocałunki czuję na skórze — to szron.

***

10.12.2019
Magdalena Tatar

 ***

 


 

wtorek, 17 grudnia 2019

Wszechpytania


Wszędobylskie wspomnienia zdrapuję. 
Jak kurz połacie zatopione w swoim mam ciele.

Wszechobecne promienie słońca rażą moje oczy 
jak grzechy przed Bogiem. W niebie.

Nie, nie wiem. Jak długo tu byłam, po co, 
czy stąd ruszę, czy na zawsze wszechbędę.

Zewsząd wszechgromadzą się nade mną chmury. 
Jak wścibskie spojrzenia, co ciągle pytają:

ta miłość to katharsis była, ekstaza, radość i raj,
 czy piekłem była, głupotą i wszechbłędem.


***


10.12.2019
Magdalena Tatar 


***
 


poniedziałek, 25 listopada 2019

Arboretum jesienne


 



Jesienią Wrzesień okrył mnie, tak jak obiecał, ciepłymi promieniami, 
mglistym kocem. Omszałym kobiercem
szeleszczących wspomnień, liści. Powiedz, wyjaśnij. Powiedz czemu 

— bym poczuła się kobietą czy dzieckiem?


Krew, tętno, tęsknota. Przymykam w drodze krętej i wilgotnej 

oczy, powieki sklejam. Czy to
przędza jesiennej woli zamyka mi je na światło, miłość, las i drogę, 

czy to tylko lepkie babie lato?


Palce, palce gałązek w górskim lesie potargały myśli. Uczesały marzenia.
Czuję sygnał, który daje świat. Niechęć chęci, chęć niechęci do wiecznego szukania.
Szukam wzburzonego morza spojrzeń, huraganu wnętrza, 

co pieści obłęd, mąci wodę i zmienia — wszystko zmienia.


Może jeszcze raz i jeszcze znowu. Pójdę szlakiem w górę 

lub w dół. Ponownie przemierzę.
Daj mi znaleźć ciepłą dłoń Październiku na karku słabym, 

rozłóż jesienne ramiona — szerzej.


Szerzej, szerzej wiedź drogo, a przytulne miejsce na nocleg 
daj mi znaleźć dobry Listopadzie. Wspomóż
sekretne przejście, na drugą stronę szaleństwa, lepszą stronę, spełnioną

i spokojną. Niech będzie mi cieplej, kiedy przyjdzie Grudzień.


A jeśli bym nie widziała waszych znaków, pogubiła ścieżki, 

poszła drogą, co nic nie zmienia, a niszczy.
Jeśli nie dacie mi szansy, pójdę inną miedzą sama. 

Bez mieści i ciepła, ale bez wojen i zgliszczy.



***

10-16.10.2019

Magdalena Tatar 


sobota, 16 listopada 2019

Amelia



Zasiadła Amelia w fotelu alabastrowym,
chętne ramiona winnych pnączy ją utulą.
Odetchnie chwilę ciennym tchnieniem, 
zastygnie na chwilę albo wieczność smutną.


Podtrzymały koronkowe, misterne poręcze wątłe dłonie,
kroplą rosy winne grono oblało fiołkowo-trupie wargi.
Makową czerwienią spierzchnięte ustka Amelii płoną, 
spojrzenie zamarło, serce ustało, nie słychać najcichszej skargi.


Pajęcze koronki utkanych całunów rękawów. Bajeczne.
Splotły się silnie z powojami, stalowym oparciem, altaną.
Kaskada liści, baldachimów jak dach na głową zwisła
chroniąc myśli, spokój i serce, jak zielone, silne skrzydła.


Kapały srebrne krople jak oddechy na gorące czoło, ciało.

Zapachem róży, piżma, bzu, którymi on się zachłysnął.
Kap, kapie teraz wino, jak z pocałunków ścieka.
Otwiera oczy i usta, koi Amelia serce starą pieśnią.


"Rośnij, rośnij złoto mi. Nabrzmiewaj złoto, bogactwo,
ale nie w pierścieniach, koronach i w monetach,
lecz w cieple dusznych pól i bursztynowych ziół,
którymi obsypię oblubieńca, który na mnie czeka."


Zebrały się w tęsknej głowie wszystkie zmysły i wspomnienia.
Zachwiał się w posadach tysiącletni spokój, mur, dom.
Ochłonąć Amelia nie może, tęskni i inna jej gorąca potrzeba.
Zakotwiczony po każdy moment i brzeg. On - Sztorm.


Wyłania się z morskich głębin ten wulkan wielkiej siły,
muska Sztorm po skroniach lekki wiatr pieśni i poezji.
Nie zetkną się na tej ziemi, tylko w boskich światach.
W niepojętej bliskości i dali, w niespełnieniu bez-brzeż-ni.



06.09.2019

***

Magdalena Tatar 





środa, 23 października 2019

Jesienne reminiscencje





Wtłoczyłaś mi Jesień w płuca chłód, trupio zimne, mokre tchnienie,
a ja chcę, by żar marzeń życiem był, krwią, a nie tylko wspomnieniem.

Rozgarnęłam liście mokre, szukam pośród nich imienia twego. Sczerniałe
płatki lepią się. Odsłoniłam wnętrze, zieloną, żywą, iskrzącą się, wiosenną trawę.

Ty zapach moich włosów, ukradkowe wspomnienia, ja blask i śmiech twój
— zapomniałam, spakowałam do torby, zakręciłam słój, zgubiłam marzenia.

Zapachniałaś mi jesieni, zamiast głębią ciepła, to płaskim wspomnieniem.
Coś się zmieniło. Coś zgubiłam. Ktoś mnie nie kocha. Czegoś nie wiem.

Zamiast złotem razisz mnie jesieni dymem, co w drewnianej izbie drapie w oczy.
Zamiast ciepłem pieca, kafli, ogniska, tulę w dłoniach chłodne, zesztywniałe stopy.

Zamiast miłości, smutny wędrowiec do domu zawitał — pustka. Pustka i cisza
w domu zapanowały. Z płomienia — czarne zgliszcza. Z gorejącej rany — blizna.

Ciepły, ciepły dym pamiętam. Kokon, rozkosz, serdeczne słowo wypowiedziane
wiosenną nocą, majowym dniem, lipcowym świtem i w niezapomnianą noc czerwcową.

Otoczył mnie jesienny świat, strefa mroku i zakończenia. Już nie zapuszczę tu korzeni.
Esencja prostych praw, na szczęście przepis, jesienna tkliwość i ten, który to zmienił.



***



7.10.2019
Magdalena Tatar




***




 

Jesień I




Kręte ścieżki przez jesienne Twoje trzewia wiodą.
Jesień, tyle szans co i ryzyka przed Wędrowcem stawiasz.
Ziemno-zielone grudy przyczepiasz mi do butów,
wędrówką srogą ty mnie Jesień karzesz czy nagradzasz?



 ***


Magdalena Tatar 10.2019

 

czwartek, 22 sierpnia 2019

***



Z uczciwości – krzywda.
Z miecza – złom.
Ze sławy – hańba.
Ze zgliszczy – swąd.

***

 2017


środa, 3 lipca 2019

Pod skorupą


 
Płomienna iskra w lodowej szczelinie rozbiła skorupę.
Sto lat niewinności, uczuć i emocji pod powierzchnią siedzi.
Patrzę w przyszłość, jak w twoje oczy mądre, stare, jedyne.
Popadam w nową niewolę, samotność we dwoje i miłości więzi.

***

03.07.2019

 

Lodowe marzenie

I chcę iść z tą siłą przez życie.
I chcę iść jak ten lodowiec.
On ma zasady niezłomne.

Jest, sunie przez Wrzechświat.
On jaki był, tak jest i będzie.
Tak i ja chcę iść, być ku Tobie.

Niech nie zaleją nas wody roztopów wątpliwości,
niech nie rozbiegną się strumienie, myśli i wstęgi.
Tak zmroźmy się razem, zrośnijmy w jeden lodowiec.
Suńmy niezłomni, niepokalani, silni, uczciwi, potężni.

***

16.05.2019



piątek, 21 czerwca 2019

Letnie westchnienia


Lato, lato daj mi tej wielkiej miłości, niepamięć mi daj, a nie zimno i burzę.
Niech w ozonowym powietrzu kark schłodzę, serce, twarz i myśli zamrożę, zanurzę.



Lato chciej, lato, lato boskie napełnić mi nozdrza pyłem czerwcowej miedzy,
pyłkiem traw kostki chłoszczących, oczy zapomnienia ambrozją, usta winem niewiedzy.



Maków, makową czerwienią spłynęła namiętność między piersi, uda, spływa pot
ścieżką strumienia górskiego, ale z gorąca nutą, jak ukrop, ekstaza, albo struga.



Ćmą i motylem mi bądź lato, boginią emocji i uczuć,
Psyche dokonaną i nową.
Otwórz się lato, posyp mi głowę popiołem wstydu ziół spopielonych nocą czerwcową.



Obejmij zroszonym po burzy życiem mnie lato, zimną trawą przytul, a ja się przymilę.
Lato, lato szczodre nie zostawiaj mnie, bo wiem, że dobre rzeczy mamy tylko na chwilę.




Wenę, wenę mi lato dałeś, najboleśniejszą, choć piękna pora roku z Ciebie.
Dałeś mi lato po twarzy obuchem niemiłym, huraganem uczuć, spiekotą, gniewem.



Nie oszukuj mnie lato, mamiąc powidokiem świetlnym promieniem, oślepieniem
Nie oszukuj, raz to uczynisz zrozumiem zakochaniem, drugi raz nie zapomnę, zawstydzę.



Marzeniem mnie lato marz, skórą, potem zapachem piersi, ud, oddechu, włosów,
na karku letnich nut perfumnych szukaj wśród włosów lato, szukaj, chłoń, jak suchych kłosów.



Kłosów, kłosów chwytaj kochanku, kochanko garściami w łożu skrytym całe lata,
Skrytym, skrytym letnio bardzo w rosie, kurzu, polnych makach, chabrach i bratkach.



Nakarm, nakarm ciało nasieniem nasion, nasiennym zielem, mlekiem, popiołem i siłą
Niespełnioną bardzo. Otwórz oczy lato i patrz, patrz, chłoń letnią namiętność,
bo nim się obejrzysz, pajęcze babie lato to zdusi, owinie kokonem i obróci w przeszłość.



***



21.06. 2019




Wspomnienie

Żył w niewielkim miejscu, pośrodku wielkiego miasta.
Żył wielkimi myślami, a karmił się małym słowem.
Żył między dobrem i złem, tak, jak żyje większość ludzi.
Żył prosto i niewidocznie, a był najwyjątkowszą Świata osobą.


***

18.04.2019


Magdalena Tatar

niedziela, 2 czerwca 2019

Lawina

A lawina po prostu się stała,
jak wszystko, co wymodlone, nowe.
Zaiste - iskrą w oku ją wywołałam
i z tobą za rękę przeczekam ją może.


***

13.05.2019

Magdalena Tatar

 

Wieczna tułaczka



Niepokój, niedotyk, nieżycie, niewspomnienie.
Po rudych liściach myśli suną, kroczą.
Pękła skorupa wspomnień wietrznej głowy
i cisza w sercu nie zapada nawet nocą.

Składam ofiarę, ofiaruję życie w hołdzie za ciosy.
Sto lat oddaję niespokojnym wojnom i chaosom.
Spokój, serce i skrawek duszy dam na pamięć,
by dzielić życie z twą niespokojną mocą.

Przychodzę, powracam, nie znikam, przybywam.
Duch przez mgłę i muśnięcie ciała zagląda.
Chłodne stopy rzeka skąpych wspomnień podmywa,
skarlałe drzewa milcząc, próchnieją przy brzegu.

A gdybym nie znalazła, gdybym przyszła za późno,
gdybym nieważna, gdybym niepotrzebna się stała,
Pójdę wtedy w miejsce ustronne, ciche i nieznane.
Gdzie las, góry, cisza i spokój przyjdą do mnie same.


***

2017/2018
Magdalena Tatar

 

poniedziałek, 6 maja 2019

Początek wielkiej zmiany

Nie zaprowadzę cię już do banku, do sklepu i do mądrości,
ty weź mnie za rękę, schodami gwiaździstymi poprowadź.
Nie wezmę na siebie wszystkich twoich złych wspomnień.
Pokaż mi niebo nad górami, wytłumacz świat i pokochaj.


***
30.04.2019



  

środa, 1 maja 2019

Wiosenni wędrowcy


Wiosno, wiosno. Wybuchłaś mi w myślach pokrzywowym płomieniem.
A ja chcę, aby płomień ów wizją płochą nie był, a realnym istnieniem.


Zapachem, zapachem mnie wiosno kuś i ciepłem niepamięci, a złożę ci u stóp
kwiecisty obraz kaskadowych snów: miłości, nienawiści i wiecznej podzięki.


Rzeko, rzeko zabierasz mi złe myśli i odpływają dzięki tobie. Uspokajasz.
Przywiedź do mnie nowe. Nową myśl daj w najśmielszej, miłosnej odsłonie.


Góro, góro największa. Zdobywałam cię dotąd tyle razy i zdobywać będę.
Daj mi okruch swojej mocy, wieczności, niech po mądrość miłosną sięgnę.


Światło, światło - ku sobie wiedź nas z przeciwległych brzegów wody. Ku sobie.
A gdy się odnajdziemy, zamilknij i otocz kochanków bezpiecznym, ciasnym mrokiem.


Błękitem krągłym szafirków, pierwszych pąków śnieżną iluminacją bądź i eksplozją.
Wiosno, wiosno umil mi to oczekiwanie. Tyś mi matką, las ojcem, rosa — ambrozją.


Łoże mi wiosno, wiosno ułóż z mokrej trawy, szorstko-złotych trzcin, mchów,
paproci i rosy, co są siołem pamięci uczuć i poświęcenia. Obietnicą wiecznego snu.


 
Rozchyl promieniami gałęzie, rozepnij mi wiosno sute suknie przemoczone.
Wiosno, wiosno tu nad rzeką czekam na kochanka, a wargi mam tulipanowe.


Wiosno, wiosno, ty otocz leże nasze dzikie ochroną, opieką, światłem, od złego osłoń.
Odwróć oczy i ukryj w sobie nas, wiosennych kochanków, z naszą wiosenną miłością.


***


Magdalena Tatar
1.05.2019 


piątek, 26 kwietnia 2019

Przebudzenie pradawnych sił




Wszyscy ci co, oderwali nogi od pleśni, kurzu i korzeni.
Wszyscy ci, co żywi nigdy nie byli, ale jeszcze nie pomarli.
Wszyscy ci, co chcą, a nie mogą uczestniczyć w dziele słowa.
Wszyscy oni stanęli w boskich szeregach niepojętej armii.

***
Magdalena Tatar
15.04 

 

piątek, 19 kwietnia 2019

Pytania



Zastygło, zamarzło mi to serce na kość.
I tylko złość nim od czasu do czasu porusza.
Wzruszyła ramionami obojętna Zawierucha,
znudzony Los chciałby się dziać, ale z miejsca nie rusza.


Czas stanął lata temu, zgubił się na rozdrożu.
Rozdroże zapomniało, gdzie drogi prowadzą.
Wątpliwości pomieszały się i rozbiegły po polu.
Pole wyobraźni opustoszało, marzenia się kładą.


Drzewo możliwości nic nie umie i nie słucha.
Połamane gałęzie topi w Rzece Niepamięci.
Przy brzegu opadła na klęczki w popiołach
i pyta o miłość zagubiona Kostucha.

***

Magdalena Tatar
15.04.2019



wtorek, 9 kwietnia 2019

Uśpienie

Spłonęła stuletnia miłość gromką nienawiścia,
wsiąkła w kamienie ta lawa i zastygła. Teraz,
w szczelinach żyły spopielonych emocji się duszą.
Czułam - nie czuję. Jak byłam - tak znikłam.

***

Magdalena Tatar

04.2019


wtorek, 2 kwietnia 2019




Omszałe mury starych miast
już dały mi schronienie,
piekłem sercu świat się stał,
las dał mi zapomnienie.

Minęłam siedem ciasnych bram.
Przeszłam dziesiątkę krętych korytarzy,
wymknęłam się, przez pole, sad,
ta miłość się nie zdarzy.

Wspomnienie przez dawne dzieje
prześwieca. Ktoś na ciebie czeka tu.
W samym sercu puszczy czeka
na tego, kto po nią przyjdzie.
Tego, co obiecał.


***

2018
Magdalena Tatar



poniedziałek, 18 marca 2019

Ona

Rozpostarła nad omszałym jeziorem
złote włosów pasma, kiście złotych sukni,
paciorki mądrości, tysiące wspomnień,
cały blask, pokorę, siłę i piękne myśli.

Złoty kosmyk mignął, odrzuciła suknie.
Zastygła nad brzegiem.
Wytężyła myśli, zacisnęła piąstki,
oczy spojrzały smutnie.

Tęsknie spojrzy kawka, wróbel, dzięcioł, sowa.
Oplotły ciepłem i siłą mądre konary,
przed mokrym spojrzeniem sarny łza się nie schowa.
Miłości mało, nadziei dużo i odrobina wiary.

Czeka, zaplata włosy, rozplątuje zawiłe myśli.
Czasem czar jakiejś siły jej się zamarzy, lub przyśni.
Zostawiła dla ciebie, uśpiła liczne lata. Czuje,
niewidoczne sygnały, najpiękniejszej miłości świata.

***
Magdalena Tatar. jesień 2018



piątek, 8 marca 2019

Kobiecość wątła, krucha i oczekująca






Jestem tu sama, ale jak on,
jak tylko on tu przyjdzie.
Stanę w pełnym słońcu,
wspaniała, piękna i zuchwała.

Jeszcze przez chwilę popatrzę
przez okno, na zielony chodnik.
Czy on nie przechodzi pod nim.
Sam. Dla mnie. Bez przeszłości u nogi

Jeszcze kilka dni przeczekam,
pożyję i prześpię pod ściółką. Jeszcze,
umalują miodem usta. I kupię sukienkę,
lekko niespełniona tylko.

Kobiecość siła niepojęta,
co rozpali niejedno serce.
Kobiecość, co spali wszystkie mosty.
Kobiecość, co słabe serduszko odsłoniła.
Kobiecość, co czesze siwe włosy.

08.03.2019




środa, 20 lutego 2019

Wartości



Trzeba żyć dla spraw pięknych

i po każdy krok po wieki tak rzeknę,

że od ciepłych butów wyższe jest

przetrwanie samodzielne.


***
Magdalena Tatar



czwartek, 14 lutego 2019

Refleks

Pójdź świetlistą drogą, tam pomiędzy drzewa,
gdzie połamane leżą na ziemi niepotrzebne marzenia.

Pójdź brzegiem rzeki za ostanim spojrzeniem,
tak gdzie ja tobą, ty mną, gdzie my jesteśmy wspomnieniem.


***
Magdalena Tatar
10.2018




piątek, 8 lutego 2019

Ta jedna wojna

Zniewoleni wszyscy, twarzą w dół i na kolanach, wszyscy oni,
przed tą ostatnią wojną, która pokonała ich jedna, sama.

Zniewoleni namiestnicy i rycerze ze wszystkich stron świata,
parli naprzód przez setki wojen, do czasu, który teraz nastał.
Zmienia się rytm kopyt końskich wszystkich wielkich armii.
Powoli cichnie dźwięk mieczy wszystkich tych, którzy nie wymarli.

Zniewolone starym światem wszystkie głowy wojowników,
zapomniały o prawach, mądrości i honorze starodawnym.
Zmęczone dłonie wszystkich obrońców opadają ku ziemi,
w mądry kurz, który wszystko widział, na tle starzejących się cieni.

Rdzewiejące myśli, zbutwiałe zamiary, przegniłe, mądre niegdyś oczy.
Stara miłość do wojny i jej wielka zdrada, zgubny los, który ich zaskoczył.
Spróchniałe mosty, zagajnik ciemny, stary dom i muliste jeziora.
Ta jedna wojna zmieniła wszystko, ta jedna, której nikt nie pokonał.

Zarbiły się silne i muskularne niegdyś plecy,
nie chce rozprostować się dłoń nawykła do miecza.
Na rozdrożu dróg, na omszałym kamieniu, siedzi ktoś.
Nie wie dokąd iść, nie ma z kim walczyć, nie wie, na co czekać. 

12.2018
 
***



czwartek, 7 lutego 2019

Topnieje szron, wzgórza spod śniegu wyglądają

Od kiedy ciebie chcę,
wiem, że będę cię miała.

Już jesteś mój i dla mnie. Oto jestem,
ja - bezwstydna i zuchwała.

Oto jestem i czekam, bo wkrótce cię zdobędę.
Bezczelny ty i ja, na wieki wieków tak będzie.

Zimny lód i twarda rosa
zmroziły wszystkich ludzi.
Pokochaj mnie swoim ogniem,
niech każdy się obudzi.

***


środa, 6 lutego 2019

W chmurach i mgłach

Złapię wszystkie spojrzenia nieuchwytne,
muśnięcia dłoni ciepłem poczuję na szlaku,
spełnię wszystkie swoje górskie obietnice,
w mgłach i chmurach poznam cię wybranku.

Tyś mój król i pan
gornoleśnych skał,
jam królowa twa,
pani niezmierzonych mgieł.

Siłą, honorem, godnością zachwicisz.
Ja tylko spojrzę, docenię, cicho uszanuję.
Potem drogi rozejdą się wśod rudych liści,
Każde w drogę bez miłości powędruje.

Tyś mój król i pan
gornoleśnych skał,
jam królowa twa,
pani niezmierzonych mgieł.

***

listopad 2018


poniedziałek, 4 lutego 2019

Wędrowiec

Znasz tylko samotność i samotną drogę.
Gościem jesteś na drodze i gościem w gospodzie.
Czy wicher, czy mróz czy buty dziurawe i mokre,
pamiętasz, o tym, co ważne, święte i dobre.

***


niedziela, 3 lutego 2019

Pieśń o świce

Choć kwaśny cydr i wina brak,
do rana nic już nie zostanie.
Noc pustą cnotą karmi nas
- zostaje pożądanie.

Szukamy się wśród setki głów,
aż ciało obok ciała stanie.
Nie dotkniesz mnie, nie spojrzę już
- zostanie pożądanie.

Szukałam cię na każdej z dróg,
w światłach miast i w górskiej skale.
Znalazłam cię, gdy odeszłeś już,
zostało pożądanie.

Wyrzekłeś się i nie chcesz już,
do rana śpiewać nie przestanę.
Już zimny świt, znika noc,
przetrwało pożądanie.

Szukałam ciebie w setkach ksiąg,
gdzie imię twe: zdobywanie.
Szukałeś mnie wśród setek ust,
a imię me – rozczarowanie.

***

piątek, 1 lutego 2019

Był taki świt



Radosną pieśń rozpostarłam nad szeroką doliną,
którą biegłam do ciebie, w tę sierpniową noc jedyną.
Moc miłości się zrodziła nad jednym spojrzeniem i zawisła
- jak kolorowe runy obietnic pod purpurowym niebem.

***


czwartek, 31 stycznia 2019

Przepowiednia


Klątwa i stuletni mrok oznacza oddanie.
Mijanie po dwóch stronach lasu niespełnioną miłość.
Wiedźma o migoczących włosach - długie rozstanie.
Zmrożona rzeka ciszę w sercu, co nie zapada nawet nocą.

***


 

Miłość Behemota




I przysięgam ci, że przez wszystkich moich siedem żyć
Jak tylko będę mógł, zadrapię cię i pokąsam.
Każdą drogę przebiegnę i szczęście obrócę w pył.
Siedem moich żyć poświecę, aby ciebie dostać.

Pech ci przyniosę, niesławę i plagę,
niepokój wtłoczę w głowę. Ani się obejrzysz,
ziarno wątpliwości w twojej głowie zasadzę,
abyś o mnie myślał i abym ci się przyśnił. 

***

2018

 

środa, 30 stycznia 2019

Jam królowa twa...





Jam królowa twa, pokłoń mi się.
Brokat z ramion spływa szorstki i ciężki,
po kamieniach sunie długi tren.
Wzniecam kurz, spoglądam tylko ku zwyzięzcy.

Jam królowa twa, ogień mnie słucha.
Wierzę w moich ludzi i ich męstwo.
Kamieni chłód, lodowaty wiatr, zawierucha.
Idźcie moi mili w świat, idźcie po zwycięstwo.

Jam król twój i pan, ogień się mnie ima.
Jam twój jest i tylko twój – królowa miła.

***