niedziela, 3 lutego 2019

Pieśń o świce

Choć kwaśny cydr i wina brak,
do rana nic już nie zostanie.
Noc pustą cnotą karmi nas
- zostaje pożądanie.

Szukamy się wśród setki głów,
aż ciało obok ciała stanie.
Nie dotkniesz mnie, nie spojrzę już
- zostanie pożądanie.

Szukałam cię na każdej z dróg,
w światłach miast i w górskiej skale.
Znalazłam cię, gdy odeszłeś już,
zostało pożądanie.

Wyrzekłeś się i nie chcesz już,
do rana śpiewać nie przestanę.
Już zimny świt, znika noc,
przetrwało pożądanie.

Szukałam ciebie w setkach ksiąg,
gdzie imię twe: zdobywanie.
Szukałeś mnie wśród setek ust,
a imię me – rozczarowanie.

***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz