Choć
kwaśny cydr i wina brak,
do
rana nic już nie zostanie.
Noc
pustą cnotą karmi nas
-
zostaje pożądanie.
Szukamy
się wśród setki głów,
aż
ciało obok ciała stanie.
Nie
dotkniesz mnie, nie spojrzę już
-
zostanie pożądanie.
Szukałam
cię na każdej z dróg,
w
światłach miast i w górskiej skale.
Znalazłam
cię, gdy odeszłeś już,
zostało
pożądanie.
Wyrzekłeś
się i nie chcesz już,
do
rana śpiewać nie przestanę.
Już
zimny świt, znika noc,
przetrwało
pożądanie.
Szukałam
ciebie w setkach ksiąg,
gdzie
imię twe: zdobywanie.
Szukałeś
mnie wśród setek ust,
a
imię me – rozczarowanie.
***

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz