Niepokój, niedotyk, nieżycie, niewspomnienie.
Po rudych liściach myśli suną, kroczą.
Pękła skorupa wspomnień wietrznej głowy
i cisza w sercu nie zapada nawet nocą.
Składam ofiarę, ofiaruję życie w hołdzie za ciosy.
Sto lat oddaję niespokojnym wojnom i chaosom.
Spokój, serce i skrawek duszy dam na pamięć,
by dzielić życie z twą niespokojną mocą.
Przychodzę, powracam, nie znikam, przybywam.
Duch przez mgłę i muśnięcie ciała zagląda.
Chłodne stopy rzeka skąpych wspomnień podmywa,
skarlałe drzewa milcząc, próchnieją przy brzegu.
A gdybym nie znalazła, gdybym przyszła za późno,
gdybym nieważna, gdybym niepotrzebna się stała,
Pójdę wtedy w miejsce ustronne, ciche i nieznane.
Gdzie las, góry, cisza i spokój przyjdą do mnie same.
Po rudych liściach myśli suną, kroczą.
Pękła skorupa wspomnień wietrznej głowy
i cisza w sercu nie zapada nawet nocą.
Składam ofiarę, ofiaruję życie w hołdzie za ciosy.
Sto lat oddaję niespokojnym wojnom i chaosom.
Spokój, serce i skrawek duszy dam na pamięć,
by dzielić życie z twą niespokojną mocą.
Przychodzę, powracam, nie znikam, przybywam.
Duch przez mgłę i muśnięcie ciała zagląda.
Chłodne stopy rzeka skąpych wspomnień podmywa,
skarlałe drzewa milcząc, próchnieją przy brzegu.
A gdybym nie znalazła, gdybym przyszła za późno,
gdybym nieważna, gdybym niepotrzebna się stała,
Pójdę wtedy w miejsce ustronne, ciche i nieznane.
Gdzie las, góry, cisza i spokój przyjdą do mnie same.
***
2017/2018
Magdalena Tatar

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz