sobota, 13 maja 2023

 Zima kolejna



Zimo. Spustoszyłaś mnie oczekiwaniem i niepewnością. Zaskoczyłaś mnie
i trochę zawiodłaś. Niegdyś mądrością byłaś i ukojeniem. Teraz — nieobecnością.

Oszukałaś mnie Zimo. Miałaś przyjść, nie przyszłaś. Jak ktoś na randkę, oczekiwany, 
list. Pergamin w szklanej butli, co wypływa w dłonie kochanki, wprost z morskiej piany.

Chleba, chleba posmaruj mi Zimo ważnością, uważnością i szczęściem. Zauważeniem,
obdarz mnie, nie, jakbym żebrakiem była, ale godną ciebie osobą, stworzoną spełnieniem.

Szukałam cię Zimo. Szukałam jak spokoju, wspomnienia chłodnego pustawego domu,
w którym bogactw trudno szukać, ale spokojem i dobrem otoczy cię cisza pokoju.

Daj, daj Zimo uśmiech, daj ciepło dawać. Daj jeszcze trochę piękna mi — Kobiecie, zanim
chrupiącymi po śniegu krokami przyjdzie On — Sztorm, da mi wiosnę, a nawet lato i więcej.

Wspominam z przeszłości marzenia przyszłych lat. Miały być, nie były. Szczodrości, igliwia,
mandarynek i herbaty. Nie spełniły mi się. Odpływa marzenie, jak wino i czas upływa.


Chciałam Zimo przytrzymać promień twojego światła, zimny był. Zimny, ale ciepły jasny.
Wypadł mi z dłoni w lutowy dzień. Szukam teraz, może znajdę z marcowym brzaskiem


Mam w głowie Zimo więcej marzeń niespełnionych niż ty płatków śniegu i mroku.
Scal Zimo skokiem na głęboką wiosnę, scal, proszę mój rozpadający się świat.
Sklej żywicą jaśminu, poklej nektarem listy, rozmowy z czterema porami roku.

09.2020-05.2023




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz