wtorek, 12 maja 2020

Wiosna II



Wiosno, Wiosno zeschła, zapłonęły ptaki rozmową. 
Dziś to one mówią, nie ja. Nie wiem.
Czy pióra ich iskrzą się kaskadowymi słowami, 
cichą modlitwą czy perlistym śpiewem.

Zapałałam chęcią rozmowy w milczeniu, 
mówić bym chciała. A tu susza.
Słowa bym wydawać chciała jak dzieci, pot, krew i złość, 
niech emanuje dusza.

Śpiewam, śpiewam, aby ktokolwiek usłyszał, 
aby dotknął, zauważył przez prześwit mnie.
Żem żywa, tęskniąca, krwista i namiętna, 
a nie tylko pył, kurz, pajęczyna i pusta dusza.

I mniej jakoś chcę, nie pragnę, nawet nie śnię i nie marzę.
Dlaczego Wiosno do czego innego pocałunki dziś mi służą?
Ręce obejmujące nie sięgają do ciebie ni do mnie. Donikąd.
Powiedz mi, czy szczęście, którego chciałam, to było za dużo?

 ***

02-03.2020-05.2023






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz