piątek, 21 czerwca 2019

Letnie westchnienia


Lato, lato daj mi tej wielkiej miłości, niepamięć mi daj, a nie zimno i burzę.
Niech w ozonowym powietrzu kark schłodzę, serce, twarz i myśli zamrożę, zanurzę.



Lato chciej, lato, lato boskie napełnić mi nozdrza pyłem czerwcowej miedzy,
pyłkiem traw kostki chłoszczących, oczy zapomnienia ambrozją, usta winem niewiedzy.



Maków, makową czerwienią spłynęła namiętność między piersi, uda, spływa pot
ścieżką strumienia górskiego, ale z gorąca nutą, jak ukrop, ekstaza, albo struga.



Ćmą i motylem mi bądź lato, boginią emocji i uczuć,
Psyche dokonaną i nową.
Otwórz się lato, posyp mi głowę popiołem wstydu ziół spopielonych nocą czerwcową.



Obejmij zroszonym po burzy życiem mnie lato, zimną trawą przytul, a ja się przymilę.
Lato, lato szczodre nie zostawiaj mnie, bo wiem, że dobre rzeczy mamy tylko na chwilę.




Wenę, wenę mi lato dałeś, najboleśniejszą, choć piękna pora roku z Ciebie.
Dałeś mi lato po twarzy obuchem niemiłym, huraganem uczuć, spiekotą, gniewem.



Nie oszukuj mnie lato, mamiąc powidokiem świetlnym promieniem, oślepieniem
Nie oszukuj, raz to uczynisz zrozumiem zakochaniem, drugi raz nie zapomnę, zawstydzę.



Marzeniem mnie lato marz, skórą, potem zapachem piersi, ud, oddechu, włosów,
na karku letnich nut perfumnych szukaj wśród włosów lato, szukaj, chłoń, jak suchych kłosów.



Kłosów, kłosów chwytaj kochanku, kochanko garściami w łożu skrytym całe lata,
Skrytym, skrytym letnio bardzo w rosie, kurzu, polnych makach, chabrach i bratkach.



Nakarm, nakarm ciało nasieniem nasion, nasiennym zielem, mlekiem, popiołem i siłą
Niespełnioną bardzo. Otwórz oczy lato i patrz, patrz, chłoń letnią namiętność,
bo nim się obejrzysz, pajęcze babie lato to zdusi, owinie kokonem i obróci w przeszłość.



***



21.06. 2019




Wspomnienie

Żył w niewielkim miejscu, pośrodku wielkiego miasta.
Żył wielkimi myślami, a karmił się małym słowem.
Żył między dobrem i złem, tak, jak żyje większość ludzi.
Żył prosto i niewidocznie, a był najwyjątkowszą Świata osobą.


***

18.04.2019


Magdalena Tatar

niedziela, 2 czerwca 2019

Lawina

A lawina po prostu się stała,
jak wszystko, co wymodlone, nowe.
Zaiste - iskrą w oku ją wywołałam
i z tobą za rękę przeczekam ją może.


***

13.05.2019

Magdalena Tatar

 

Wieczna tułaczka



Niepokój, niedotyk, nieżycie, niewspomnienie.
Po rudych liściach myśli suną, kroczą.
Pękła skorupa wspomnień wietrznej głowy
i cisza w sercu nie zapada nawet nocą.

Składam ofiarę, ofiaruję życie w hołdzie za ciosy.
Sto lat oddaję niespokojnym wojnom i chaosom.
Spokój, serce i skrawek duszy dam na pamięć,
by dzielić życie z twą niespokojną mocą.

Przychodzę, powracam, nie znikam, przybywam.
Duch przez mgłę i muśnięcie ciała zagląda.
Chłodne stopy rzeka skąpych wspomnień podmywa,
skarlałe drzewa milcząc, próchnieją przy brzegu.

A gdybym nie znalazła, gdybym przyszła za późno,
gdybym nieważna, gdybym niepotrzebna się stała,
Pójdę wtedy w miejsce ustronne, ciche i nieznane.
Gdzie las, góry, cisza i spokój przyjdą do mnie same.


***

2017/2018
Magdalena Tatar