Przysiadłeś mi na poręczy, ty moje letnie i tęskne zmartwienie.
Objawiasz się cieniem pod późnymi konwaliami i stokrotek więdnięciem.
Zacząłeś mi się Lato drogie od burzy, zamiast słońca,
Objawiasz się cieniem pod późnymi konwaliami i stokrotek więdnięciem.
Zacząłeś mi się Lato drogie od burzy, zamiast słońca,
od smutku zaczął się nowy początek.
Nietypowo jak na nowe, słoneczne i cieple tygodnie.
Nietypowo jak na nowe, słoneczne i cieple tygodnie.
I różne smutki przychodzą mi do głowy.
Nowego, nowego wiersza tęskno mi miły, dawno,
Nowego, nowego wiersza tęskno mi miły, dawno,
pradawno już nie widziałam cię.
Kończą się siły, uczucie, kobiecość. Męczą dni.
Kończą się siły, uczucie, kobiecość. Męczą dni.
Znika, zamiast zachwycać – wdzięczność.
Szumią złote włosy moje, pachną kokosem, różą magnolią,
Szumią złote włosy moje, pachną kokosem, różą magnolią,
a z tobą pachniały powojem.
Muska ramiona nocny powiew szemrzącej poświaty księżyca.
Muska ramiona nocny powiew szemrzącej poświaty księżyca.
Pościelą szeleszczę.
Powiedz miły mój, daj mi zasnąć lub się rozkochać.
Powiedz miły mój, daj mi zasnąć lub się rozkochać.
Powiedz, czy nie chciałbyś jeszcze?
Nabrzmiewaj, pęczniej tęskno, trawo wzrastaj,
Nabrzmiewaj, pęczniej tęskno, trawo wzrastaj,
od środka rośnij i mnie rozgrzewaj.
Muskaj trzewia i korć do kochania, aż ono zapłonie
Muskaj trzewia i korć do kochania, aż ono zapłonie
i wyrośnie jak wargi czy drzewa.
Podnoś, podnoś mnie tęsknoto za wiosenną miłością,
Podnoś, podnoś mnie tęsknoto za wiosenną miłością,
podganiaj i ustać nie daj.
Bulgocz tęsknoto, napowietrzaj mnie, rośnij jak ciasto,
Bulgocz tęsknoto, napowietrzaj mnie, rośnij jak ciasto,
jak dziecko we mnie. Daj mi śpiewać.
Śpiew, śpiewnym czasom wspomnienia oddałam i uśmiechy.
Śpiew, śpiewnym czasom wspomnienia oddałam i uśmiechy.
Posmutniałam i spoważniałam,
Ale pamiętam te pachnące noce, rosa pokryte księżycowe łąki.
Ale pamiętam te pachnące noce, rosa pokryte księżycowe łąki.
Daruj mi wiosno tamte grzechy.
Bóg i Bogini. Jeden i drugi brzeg rzeki. To my.
Bóg i Bogini. Jeden i drugi brzeg rzeki. To my.
Sztorm i spokojne wody jeziora.
Muskaj mnie od środka, słodka miodowa tęsknoto i pachnij życie,
Muskaj mnie od środka, słodka miodowa tęsknoto i pachnij życie,
jakbym znów była twoja.
Czerwcowy wiatr, majowe smutki zaśpiewał,
Czerwcowy wiatr, majowe smutki zaśpiewał,
zagarnął jak przyjaciel mnie ramieniem,
Objął, pocieszył, ale też zasmucił i rozgniewał.
Objął, pocieszył, ale też zasmucił i rozgniewał.
Bo czyś ty był prawdą, czy mglistym zaćmieniem?
Szepczą o mnie trzciny, szepczą polne kwiaty,
Szepczą o mnie trzciny, szepczą polne kwiaty,
rozśpiewały się ptaki i wszystkie drzewa.
Że nie tak to było. Nie byłeś dla mnie ty ni ja dla ciebie.
Że nie tak to było. Nie byłeś dla mnie ty ni ja dla ciebie.
Dłonie zwisają i nikt nie śpiewa.
Stoją, jak stały góry kamienne, kamienne drogi
Stoją, jak stały góry kamienne, kamienne drogi
i ścieżki wyboiste przed wędrowcem rozpościerał.
Mądry świat, co od wieków już miał góry i doliny.
Mądry świat, co od wieków już miał góry i doliny.
Jak w życiu trudności i radości przed tobą otwiera.
3.06.2020
***
Magdalena Tatar
